sobota, 7 września 2013

Rozdział II

Obudziłam się w środku nocy, była trzecia, śniła mi się jakaś dziewczyna, mówiła, że niedługo ją zabije, a potem ona zabije mnie, ale inaczej... Powiedziała, że wykończy mnie psychicznie, że już nigdy nie będę taka sama, stanę się wredną zimną suką, nie będę kochać, zostanę sama jak palec, a ona będzie moją najlepszą przyjaciółką. Szczerze mówić nic nie rozumiałam z tego snu, ale i tak się bałam. Nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna i co ona robiła w moim śnie, byłam przerażona... Postanowiłam, że tej nocy już nie zasnę, nie miałam najmniejszej ochoty, stanęłam przy oknie i patrzyłam na księżyc.

************
-I co? Nasza Olivka zgodziła się zostać moją 'dziewczyną'?
-Łohoho, kociaku, nie popędzaj mnie, dobra?-krzyknęłam.
-Boże, Olivia, nie dramatyzuj, przecież nic się nie stanie- wtrącił się Lou.
Bałam się, że kiedy zostanę dziewczyną Harrego naprawdę się w nim zakocham, przecież on jest taki pociągający, nie potrafiłabym się od niego odpędzić i... Przecież zraniłabym Louisa, mojego najlepszego przyjaciela, kocham ich, ale jak braci, nie mam zamiaru z żadnym z nich chodzić.
-Dla ciebie nic...
-Dobra, zaraz będzie dzwonek, chodzie, zajmiemy miejsca.
-Ej, co to za laska? nie widziałam jej tu wcześniej!
-Ona jest z... Kurwa, to takie trudne słowo, zawsze zapominam...
-Z wymiany uczniowskiej, ciołku- powiedział Harry uderzając Louisa w czoło.
-Jak jeszcze raz mnie uderzysz, to ci tak wpierdole, że przez tydzień na dupie nie usiądziesz
-Jasne, jasne, pierdolić to może mnie twój kutas w nocy...
-Chłopaki, czy wy kiedyś się ogarniecie?
To ta dziewczyna, ona mi się śniła, jakim cudem?! Ja ją zabiję? Dlaczego?
-Wyczuwam kłopoty- szepnęłam
-Olivia ty czarnowidzu, nie przesadzaj, dobra?
Nie sądziłam, że któryś z chłopców to usłyszy, często mówię szeptem, ale tak cicho, nie wiem czemu mój szept był taki głośny, a może po prostu Harry umył uszy... Nie ważne, nie czas na takie przemyślenia
-Cześć Wam, jestem Erin.
-Miło mi cię...- zaczął Harry, ale nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ Erin mu przerwała.
-Ta, ta mi ciebie też, podobasz mi się, pragnę cię, tu i teraz! A ja zawsze dostaję to co chce- powiedziała tajemnica dziewczyna mierzwiąc włosy Hazzy.
-Ty chyba sobie żarty robisz, weź spadaj- krzyknął Lou
-No, no co to za buntownik? Ty też jesteś fajny, może trójkącik?
-Chyba cię posrało, masz mózg dziewczyno? Co ty pieprzysz? Nie ćpasz za dużo?
-Mogę sobie ćpać ile mi się podoba, nie rządzisz tutaj.
-A czy ja powiedziałam, że żądze? Nie dość, że głucha to jeszcze głupia!
-Olivia, dość, nie warto-powiedział Louis biorąc mnie w swoje ramiona.
-Czyli to twoja dziewczyna... A ty jesteś wolny?- spojrzała na Harrego.
-Nie będę rozmawiać z taką suką jak ty, wypierdalaj na drzewo banany prostować.
-Czyli tak, zdobędę cię, zobaczysz-Powiedziała i wybiegła z sali.

***********
Lekcje już dawno się skończyły, a ja nadal myślałam o tej dziewczynie. Nie miałam pojęcia co ona robiła w moim śnie, czego ode mnie chciała, to wszystko nie miało sensu. Najchętniej bym o tym zapomniała, ale nie mogłam... Wszystkie moje myśli krążyły w okół Erin. Włączyłam laptopa, gg, skype, fejsa, twittera i czekałam aż ktoś do mnie napisze. Pare minut potem zadzwonił Louis z zapytaniem czy jestem na niego zła, nie byłam. To był jedyny sposób, żeby ta laska się odpierdzieliła i zostawiła nas w spokoju. Zastanawiało mnie co będzie potem, bałam się, że za bardzo się w to wszystko wciągnę i stanie się coś złego. 
Miałam tego dość. Chciałam jak najszybciej zapomnieć o tym śnie, o Erin...
Założyłam kardigan, jakieś stare trampki i wyszłam z internatu. Nie wiedziałam gdzie iść i co ze sobą zrobić. Nie miałam dużo koleżanek, zawsze lubiłam być sama, to wydawało się bardziej ciekawe. Postanowiłam, że pójdę do Harrego, pewnie siedzi sobie gdzieś z Louisem i zamula dupe.

***********
-Cześć Wam- krzyknęłam do chłopców, którzy kopali do siebie piłkę.
-Ooo, hej, co ty tu robisz?- spytał Louis przerywając grę.
-A nic, nudziło mi się i postanowiłam tu zajrzeć
-Okej, grasz? 
-Nie, dzięki, nie umiem- odpowiedziałam z uśmiechem.
-To chodź, nauczymy cię.
Mijały godziny, a Harry i Lou nadal uczyli mnie zasad piłki nożnej, było okej, cały czas mnie chwali, wcale nie myślałam o Erin, śnie, wszystko poszło w niepamięć liczyła się tylko gra, podobało mi się to.
-Miałem jakiś dziwny sen- powiedział Loczek.
-Jaki?- spytałam
-Śniły mi się jakieś kolorowe owce, które skakały po płotach.
Skrzywiłam się, byłam pewna,że Harremu też śniła się ta laska, albo coś w tym stylu, ale nie...
Nie mogłam się już skupić, nie miałam ochoty grać, byłam zmęczona.
-Ej, chłopaki, mam dość, spadam.
-Tak szybko?
-Noms, jestem zmęczona, nie mam siły.
-Dobra, cześć.

***********
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek, trzecia w nocy... Usiadłam na łóżku, w mojej głowie pojawiały się obrazy z dzisiejszego snu... Śniła mi się jakaś dziewczyna, jej ciało było zmasakrowane, jakby ktoś je spalił. Znowu nie widziałam co się dzieje, to było straszne. Bałam się iść spać, ale nie chciałam zarawać kolejnej nocy.





**************
Chcesz być informowany/informowana o nowych rozdziałach? Okej, w takim razie w komentarzu umieć swój username xx




piątek, 6 września 2013

Rozdział I

-No kurwa nie, nie ma mowy! Chyba wam się w dupach poprzewracało- krzyknęła głośno Olivia-Harry, powiedz, że to żart!
-Olveś, proszę cię...
- Nie Olivusiuj mi tu, okej? Nie będę udawała twojej dziewczyny, zrozumiałeś czy mam powtórzyć?
-Ale...
-Nie ma mowy Harry, ty i Lou jesteście moimi przyjaciółmi, nie mogę stać się od tak twoją dziewczyną, kocham cię, ale jak brata, wychowywaliśmy się razem w domu dziecka, opiekowałeś się mną jak ojciec, zresztą... Jestem od ciebie młodsza o cztery lata, narobiłabym ci siary.
-Harry, przeżył być tą całą 'siarę'- Zapytał Lou kierując swój wzrok na Harrego.
-Brak słegu przeżyję, ale brak chłopaka... Raczej nie. Lou...?
-Słucham?
-Kocham cię.
-Aww, ja Ciebie też.
-Tak, to słodkie, nawet bardzo, ale będzie mi trudno chodzić z chłopakiem, który jest moim przybranym bratem...
-Olivia, proszę cię, siostrzyczko, ja bym zrobił dla Ciebie wszystko, wiesz?
-Tak wiem...
-To co?- Zapytał Lou robiąc słodkie oczy
Olivii skamieniała twarz, kompletnie nie wiedziała co ma zrobić... Kochała Harrego, ale nie była gotowa na udawany związek...
-Hmm, pomyśle
-Okej, dajemy ci czas do jutra-powiedział Louis.
-Dobrze, muszę już spadać, do zobaczenia jutro w naszej szkole.
-Cześć- odpowiedzieli chórkiem chłopcy...

Olivia opuściła dom babci Harrego, w tym momencie Lou popatrzył swoją słodziuśką miną na Hazzę.
-No to co robimy?
-Nie wiem, może obejrzymy stare zdjęcia?
-Okej, z wielką przyjemnością.
-To idę po album, zet wu
-Będę tęsknić
-Nie martw się, ja też- powiedział Harry wychodząc z pokoju.
-już mam!
Harry otworzył pierwszy album, z środka wypadła karteczka: ''KOCHAM CIĘ, TWÓJ LOU."
-Nadal ją masz?- spytał chłopak z wielkim bananem na twarzy.
-No pewnie- Harry się zarumienił.

Siedzieli nad zdjęciami z 2 godziny, obejrzeli z 10 albumów, z milion zdjęć... Chłopcy byli w sobie zakochani od 4 klasy podstawówki, ich miłość od zawsze była czymś niezwykłym, jest zakazana, coś w stylu Romea i Julii.Oboje chodzą do świetnych katolickich szkół, tam związki homoseksualne nie są tolerowane, od razu zostali by wyrzuceni ze szkoły, która mimo surowych zasad zawsze była bardzo dobra.

**************************** 
i co? jak wam się podoba? mam pisać dalej? czy to jest w ogóle ciekawe?
mam nadzieję, że będą jakieś pozytywne komentarze :)
Chciałabym mieć 10 komentarzy, może to nie dużo, ale na sam początek w sam raz :)